Initial commit

This commit is contained in:
Octoturge
2026-06-09 21:47:57 +02:00
commit 3694716652
364 changed files with 23736 additions and 0 deletions
@@ -0,0 +1,125 @@
```
30 Września 2026
Pamiętnik Siegfrieda - Część I
Początek dnia przyniósł nam o dziwo zwyczajną pobudkę. No ale jak zwykle, musiało się coś stać - odebraliśmy wiadomość od Diany o nadchodzącej wymianie studenckiej z Luna Nova Academy Brytyjską Akademią Wiedźm.
Decydując się na śniadanie w naszej ulubionej jak i jedynej stołówce, nasz przyjazny anioł nagle zwrócił uwagę na kogoś dziwnego. Postanowił go obwąchać, co w naszym codziennym życiu stanowiło już rutynę. Okazało się, że natrafiliśmy na (nie do końca) tajnego współpracownika Inkwizycji. Rozzo, który nie był zwykle zainteresowany czytaniem książek, wpatrywał się w jego dziennik z podejrzliwością okazało się że szpieguje on naszych współ-studentów.
Następnie udaliśmy się do świetlicy, gdzie spotkaliśmy Dianę i próbowaliśmy dowiedzieć się więcej o planowanej wymianie zagranicznej. Niestety w drodze na rozmowę niespodziewanie napotkaliśmy na panią Inkwizytor, której zapach przypominał chryzantemy. Zadaje mi się, że może być liszowampirem z Alfa Centauri, co tylko pogłębia tajemnicę otaczającą działania Inkwizycji w naszej szkole.
W trakcie dnia znaleźliśmy teleportującą się kserokopiarkę, którą obsłużyliśmy w sposób, który zdawał się wołać o zemstę Ducha Maszyny. Na szczęście udało nam się wydrukować potrzebne dokumenty, a następnie skierowaliśmy się do sekretariatu, gdzie załatwiliśmy sprawy związane z wymianą zagraniczną.
Na zakończenie tego dziwnie normalnego dnia, udaliśmy się po pieczątkę od naszej nauczycielki - niezwykle młodej Urszuli Callistis, którą ogarnęła nostalgia za jej dawną szkołą (i wydaje mi się, że może się tam cieszyć szczególną reputacją)
Końcem dnia odwiedziliśmy jeszcze Dianę, żeby ją przekonać do zgłoszenia się z nami na wymianę. No i miała tak takiego fajnego d̉҉͉r̒̂͢o̴̽̈n͛̿͘aͣͫ͡. Nͩ̓͡Ǐ͂͏EMO̔҉̤̞̕G͆̓͢Ę̌S̀I̧͗̾Ę̂̿͝Z͌̍A҉TRZYM̛͌Ǎ҉ĆMU̡̺SZĘ̮Ỉ̢̝ŚĆ
Pamiętnik Siegfrieda - Część II
Rano obudziliśmy się wyjątkowo niewcześnie, choć za oknem można było zobaczyć powoli budzących się do życia (nie)ludzi. Niektórzy z nas otrzymali powiadomienia o przyjęciu na MAGICMUSA- i to jeszcze z jakiegoś dziwnego maila - podczas gdy inni, niestety, nie dostali żadnych wiadomości . Postanowiliśmy zebrać się w kawiarence na śniadanie, gdzie nagle otrzymaliśmy tajemniczą karteczkę od pewnego trójkąta. Sytuacja stała się jeszcze bardziej zagadkowa, gdy reszta naszej grupy otrzymała później wiadomość z wiadomością o dostaniu się na wycieczkę.
Po tej dziwnej sytuacji postanowiliśmy odwiedzić Urszulę Callistis, aby dowiedzieć się, kto jeszcze został przyjęty. Okazało się, że dołączył do nas dodatkowy tajemniczy uczeń. Następnie rozpoczęliśmy przygotowania do MAGICMUSA, pakując swoje rzeczy bo już za cwhilę mieliśmy wyjeżdżać. Nagle otrzymaliśmy SMS-a od Diany, która prosiła nas o pomoc z bagażem. Jej apartamenty dla bogaczy zasłużonych uczniów były jednak trudne do znalezienia.
Razem z Yoseiem udaliśmy się na recepcję, podczas gdy Rozzo, jak to kotołak, siedział w krzakach, polując na uczennice, ot chiał pewno porwać jedną i wymienić na informację na czarnym rynku. Po pewnym czasie udało nam się w końcu odnaleźć pokój Diany, nawet Rozzo jakoś dotarł
```
```
Pamiętnik Yōseia - Część I.
Po tym jak pomogliśmy Dianie zanieść walizki w miejsce wyjazdu udaliśmy się na stołówkę. Tam jedliśmy swój ostatni świeży posiłek przed wyjazdem. Również z stołówki zabraliśmy jedzenie na wynos do naszej pożyczonej lodówki. Podczas posiłku przyszedł do nas Xillith. Poinformował nas że będziemy musieli powstrzymać Dianę gdy będzie przesadzała. Dał nam 2 opcję:
1. Albo sami ją powstrzymamy przed jej czynami.
2. Albo użyjemy karteczki, którą wręczył nam Xillith i sam ją powstrzyma.
Również nasz czerwony przyjaciel powiedział nam, że on nie jedzie na Erasmus. Następnie Xillith odszedł gdy Diana powoli się zbliżała. Postanowiliśmy nic o tym jej nie mówić. Mimo to wyczuła, że w naszym otoczeniu był Xillith.
Potem udaliśmy się do miejsca wyjazdu. Profesor Caudex jak poprzednim razem patrzył się na Dianę westchnął i obiecał, że zmniejszy wielkość bagaży. Widzieliśmy również że pewna osoba o rudych włosach rozmawiała z profesorem Caudexem. Wiemy, że ten rudy osobnik ma na sobie artefakty, które ograniczają poznanie jego dziedziny magii
Przenieśliśmy się do Balic w których był prywatny samolot profesora Caudexa o nazwie Cessna 750 Citation X. Tam wszyscy wsadziliśmy swoje bagaże i zajęliśmy swoje miejsca. Profesor ponownie spojrzał się na Dianę. Również powiedział nam abyśmy wszyscy wypełnili ankiety. Po wypełnieniu rozpoczął się lot.
I w taki oto sposób rozpoczął się Akt Wyjazdu do szkoły Wiedźm
```
```
Pamiętnik Siegfrieda - Część III
Dzień 1
Sobota
Dziś dotarliśmy do Brytyjskiej Akademii Wiedźm, gdzie zostaliśmy "serdecznie" przywitani przez uczniów i nauczycieli. Atmosfera była przyjemna, chociaż zauważyłem, że nasza opiekunka, Urszula Callistis, otrzymała najmniej szacunku. Może to brytyjski humor? Albo żarty ze starej uczennicy?
Zostałem przydzielony do pokoju na strychu razem z Yoseim, Symielem, Rozzo i Cyprianem. Muszę przyznać, że obecność Norberta mnie niepokoi. Dziwny typ, wiem że na 100% coś knuje. Nie mogę się doczekać, aby odkryć co ten rudzielec skrywa.
Diana dostała pokój tuż obok i już zdążyła zaprzyjaźnić się z jedną z lokalnych uczennic o imieniu Diana. Jak to mówią, "this is getting out of hand now there are two of them". Mam nadzieję, że nie spowoduje żadnego pożaru... chociaż takie odwrócenie uwagi pozwoliłoby... nieważne.
Dzień 2
Niedziela
Ruszyliśmy na poranne grzybobranie. Jesteśmy tutaj gośćmi, nie więźniami więc nie musieliśmy nikomu o tym mówić... ale jednak okazało się, że szkoła to jednak więzienie. Callistis musiała nas siłą zaciągnąć z powrotem do klasy, bo jak się okazało mieliśmy mieć kilka lekcji wprowadzenia do wiedźmowstwa zanim zaczniemy tutaj jakąś poważniejszą naukę.
Podczas zajęć Rozzo się nudziło i wyczuł, że coś nas obserwuje, ale nie był w stanie rozkminić co. Ṕ̆̎҉̷̧͞O̾ͪ͑C̋̔̓҉̫͈͢Z̿̈́͒Uͪ̿҉҉͟͝͝Łͪ̈̓E͂̅͑M J҉EGO WZR҉O҉K҉. Yosei też, aż musiała nas ewakuować do pielęgniarki, pozostawiając Rozzo i Symiela sam na sam z Norbertem.
Mam... pewne obawy co do tego kim jest nasza "nauczycielka". Wokół niej jest jakby lekka iluzja, może to kolejne Simulacrum? Chociaż bliżej jej do kultystki moim zdaniem. Jak tylko nas odprowadziła, to zaczęła gadać sama do siebie jak Makbet do czaszki. Wspomniała o Pelagius'ie i jego tajemniczej "organizacji". Wiedziałem że coś jest nie tak, normalnych nauczycieli nie stać na odrzutowce! W każdym razie wyraźnie obawiała się, że przyślą jakąś grupę do szkoły. Mówiła też o tęsknocie o jakiejś "Croix" i żałowała, że uczniowie zostali wplątani w aktualne kłopoty.
Yosei, wkońcu się obudził, a ja nadal udawałem nieprzytomnego. Zaczęła mu mówic, że chce nam pomóc i cały ten szajs. Powoli zaczynam jej wierzyć. Może nie jest kultystką i tylko utrzymuje swoją urodę w ten sposób? Coś tam mi przemknęło że jednak ma te paręset lat, a wygląda na o wiele mniej.
Koniec końców, kontynuowali tę rozmowę i dzielny elf zadawał jej wiele pytań, próbując wyjaśnić sytuację. Bałem się że zacznie się spowiadać jak Symiel w niedzielę, ale udało mu się od niej coś dowiedzieć. Wiemy, że dyrekcja chce zatuszować ten ostatni "Incydent Szkolny", a Norbert jest znajomym Caduex'a, pewno z tej całej organizacji. "Urszula" zdaje sobie jednak sprawę, że coś nam pomogło z wyjazdem... ale na szczęście nie wie że to Bill.
Note to self: Wiedźmia magia i rzemieślnictwo potrafi współdziałać, chyba powinienem zacząć rozrysowywać ten schemat.
Po tym wszystkim Diana nas zaprosiła do swojego pokoju. Jak tylko weszliśmy to próbowała rozpocząć jakiś dziwny rytuał. Można było się spodziewać, już z zewnątrz czułem znajomy uścisk otchłani. Próbowałem jej przemówić do rozsądku, ale jedyne do kogo przemówiłem była Nil, która kazała mi bronić Diany za wszelką cenę.
Nagle Yosei wziął tą kartkę od Xillitha. Wiedziałem, że muszę coś zrobić, bo inaczej może nas zamordować. Wskoczyłem na elfa, ale niestety za późno, przywołal Xillitha ale... jego też coś opętało. Sytuacja była kryzysowa, musieliśmy zadzwonić po Urszulę i Rudego. Wraz z Rozzo rozwaliliśmy drzwi żeby uciekać. Rzuciłem się po sparaliżowaną Dianę, żeby ją wyciągnąć zanim szkarłatny demon się do niej dobierze. Nawet rzuciłem Magicznym Pociskiem dla odwrócenia uwagi, ale to nie podziałało, jakby... energia z niego została wchłonięta. Ostatecznie opętaniec dorwał ją i wyciągnął z niej jakąś opalizującą kulkę, a wszystko wróciło do normy. No poza tym, że wparowała do pokoju plazma a z nią komitet ratowniczy - zawiedzona Callistis i Norbert.
Kiedy tylko Urszula zajmowała się ledwo żyjącym Yoseiem, udało mi się podkraść ten dziwny sztylet Diany. W życiu nie widziałem czegoś takiego, przypomina mi przesyconą magią stal ale... jest jeszcze jakby morficzny, trochę płynny. Zdaje mi się że jak tylko go odegnę to wraca do swojej postaci. Będę miał pełne ręce roboty zajmując się nim.
No ale po tym jak Dianę zabrano do opatrzyć ją, Norbert powiedział że musimy "porozmawiać". Dobre mi to, to było ordynarne przesłuchanie z bronią w ręku, a nie rozmowa! Przypomniałem sobie skąd znam jego twarz. To ten agent Federacji z moich wizji! Chciałem go skłonić do tego żeby nas puścił wolno, a w zamian pomóc mu z zyskaniem jego "mocy", ale ma zbytni z niego służbista by dać się przekupić. Wymusił na nas zeznania z tego co wiemy o Dianie, Otchłanii, Federacji i Starlight. Wygląda na to, że nawet Inkwizycja się nami interesuje, bo coś wspomniał o naszych aktach u niej... Koniec końców, prawie nas zastrzelił, ale udało się przeżyć wszystkim przeżyć bez zadrapania (szczególnie Rozzo który to zmienił się w kota i wylazł za okno). Jak już zakończył przesłuchanie to odstawił spluwę i zaczął nas nieoficjalnie wypytywać co żeśmy znowu odwalili, więc mu trochę opowiedzieliśmy o tym co się wydarzyło w pokoju. Teraz mogę spać spokojnie, wiedząc że nawet Xillith ma teraz założoną kartotekę.
Na zakończenie dnia, Rudy chciał zjeść z nami kolację, więc poczęstowaliśmy go pasztetem z kapibary, nawet Symiel wziął kawałek bo akurat nie był piątek. Wieczorem wszyscy zajeli się samymi sobą. Yosei bawił się z koto-Rozzem, Symiel studiował Biblię, nawet Cyprian czymś się tam zajął. A Norbert zaczął grać w Halo na sprzęcie służbowym. Gdyby mnie nie próbował mnie wcześniej odstrzelić, to może bym go spytał o benefity w pracy bo laptop wyglądał na porządnego. Jako że nie zwracał na mnie uwagi to zacząłem pracować nad swoją ręką i sztyletem, z pomocą Otchłani bo inaczej nie wiedziałem jak się do tego zabrać. Muszę zużyć te kosmiczne włókna i kości, mam tylko nadzieję że przez przypadek nie otworzę żadnego portalu.
```
```
Dzień 3
Poniedziałek 5.10.2026
Z rana zapukała do nas Diana. Dla pewności uchyliłem drzwi tylko odrobinę, żeby sprawdzić czy aby nadal nie jest opętana - na całe szczęście nie była, bo inaczej... szczerze to nawet nie wiem co by zrobił. Chciała nas przeprosić za wszystko co się stało. Mówiła że to wszystko jej wina i nie jest sobie w stanie tego wybaczyć, i tak dalej. Próbowałem jej jakoś wytłumaczyć, że nie mamy jej tego za złe, ale zbytnio w takich sprawach się nie odnajduję. Więc skrzyknąłem resztę, żeby ją wszyscy pocieszyli, nawet wepchnęliśmy jej do ręki koto-Rozzo żeby się nie rozpłakała. Ostatecznie udobruchaliśmy ją, ale widać że dziewczyna ma traumę po tym wszystkim. No i potem poszliśmy wszyscy na śniadanie na stołówkę
Dzień zaczęliśmy od typowej angielskiej fasoli na śniadanie. Oczywiście w trakcie przysiadł się do nas Norbert, widać że chyba nas polubił po wspólnym pasztecie z kapibary. Ale coś mi się nie podobało, wyglądało jakby miał coś ukrytego pod szatami, ale raczej to nie był jego pistolet. W każdym razie poinformował nas, że dzisiaj jednak zajęcia się odbywają więc powinniśmy szybko zbierać.
Urszula sama też nie widziała nic o zajęciach więc postanowiła najpierw odpowiedzieć nam na nasze pytania o szkole i swojej historii. O tym jak to ze swoją przyjaciółką odkryły jakiś "sekret" wiedźmiej magii, pokłóciły się i owa przyjaciółka ukradła ich wspólny projekt i uciekła z ni,. Tą przyjaciółką była ta cała Croix o której majaczyła jak nas zabrała do pielęgniarki. Okazuję się też że w teorii tez uciekła przed wszystkimi egzaminami i ukryła się w WESM jako nauczycielka.
Potem za namową pokazała nam trochę wiedźmiej magii. Zdaje się być bardzo sigilistyczna, bo polega na kreśleniu magicznych kręgów w powietrzu, albo na przedmiotach żeby je zachować na później. Norbert... postanowił też spróbować swoich sił w tym i okazało się że jest wiedźmą. I to dziwne coś pod jego szatami to jakaś różdżka którą musiał skądś ukraśc. Callistis musiała z nim pogadać na osobności, bo normalnie faceci nie są wiedźmami, więc zakończyła zajęcia i kazała nam wracać. Nawet nie chciało nam się podsłuchiwać ich rozmowy
Wszyscy zajęli się swoimi sprawami. Yosei nawet pomógł mi z pracą nad ręką. Już tak niewiele zostało... nawet bym skończył ulepszanie gdyby nagle nie pojawił się Bill. Zaczął się upominać o swoją przysługę. Chce w końcu wyrównać rachunki, więc mamy jakąś dziwną fiolkę, którą mamy wylać na zielony kryształ w wieży. No i mamy unikać Norberta. Poszliśmy do Diany spyać się co wie o tym krysztale, może uda nam się go przechytrzyć. Dla pewności Yosei sprawdził czy coś nas obserwuje... tak i cokolwiek to jest napewno nie jest to Bill. Nie wiem czy to dobrze czy źle.
Na korytarzu usłyszeliśmy krzyki Diany więc wbiegliśmy do jej pokoju. Dziwny bluszcz wyrósł z jej artefaktów i próbował ją udusić. Pokroiliśmy zielsko i zaczęliśmy sprzątać cały ten bajzel. Został nam jakiś litr odpadów ze spaczonej magii, zbytnio nie widzieliśmy jak się ich pozbyć. Ostatecznie poprosiłem Nil o inspirację. Bardzo rozbawiona, ale chyba też zawiedziona przypomniała mi, że Yosei jako (były) mag wody potrafi kontrolować ciecze. Niestety zapomniała przypomnieć mi, że ten elf ma umysł siedmiolatka i trzeba go nadzorować. Zamiast pozbyć się odpadów ZAMIENIŁ JE W GAZ. TEN DŁUGOUCHY NIEUDACZNIK WYPEŁNIŁ CAŁY POKÓJ TOKSYCZNYMI OPARAMI. Gdybym nie znał go lepiej, pomyślałbym że jest członkiem Państwa Elfickiego i chciał nas wszystkich zabić.
Najbardziej oberwało się Dianie i Rozzo, musieliśmy ich wyprowadzić, a Cyprian uwarzył im jakieś odtrutki. Yosei, który najwyraźniej nie wrobił dziennej normy głupich pomysłów powiedział Dianie wprost o Billu i naszym układzie. Ale może to nie tak źle, bo nam wytłumaczyła o co chodzi z kryształem i że ma sposób na bezpieczne rozwiązanie sprawy. Oczywiście jeszcze nas ostrzegła przed kolejnymi układami z siłami wyższymi, ale to chyba ta cała słynna hipokryzja w jej przypadku. Teraz czas się przygotować na naszą akcję.
Przygotowani na wszystko, Symiel, w obawie przed niespodziewaną "interwencją" Callistis, wymyślił genialny pretekst - poszukiwania mandragory w lesie. Oczywiście, wszystko wiczorowo żeby nikt nas nie nakrył.
Przeskoczyliśmy dziwnie iluzyjny płot i ruszyliśmy w stronę Wieży. Znaleźliśmy kryształ, oblaliśmy i zadowolony Bill pojawił się nam podziękować. Oczywiście nie zauważył, że nie tylko jego maź została wylana.
Norbert, nasz rudzielec, przyczepił się do nas jak tylko wróciliśmy. Twierdził, że to nasza wina, że jakaś dziewczyna została opętana i zabiłą dwa tuziny wiedźm. Opętanie? Śmierć dwudziestu osób? Wg niego, to oczywiście nasza sprawka. Wysłuchaliśmy jego zarzutów i ruszyliśmy dalej zdać relację Dianie. Urszula też się odezwała, chcąc się z nami spotkać.
Jednak nie dane nam było odpocząć. Norbert wpadł i kazał się pakować w dziesięć minut. Inkwizycja wkroczyła do Akademii. Szybko uciekliśmy do jakiegoś samolotu który nam załatwił.
Dotarliśmy na statek kosmiczny na orbicie, gdzie przywitali nas uzbrojeni żołnierze. Zostaliśmy aresztowani i umieszczeni w celach. Symiel i Cyprian trafili do innej, a Diana na Oddział Medyczny. JA z Rozzo i Yoseiem wylądowaliśmy razem. Zaczęli pompować gaz do naszej celi. Wypełniłem łazienkę wodą, żeby uniknąć uduszenia, ale chyba się utopiłem? Nie jestem peiwen, obudziłem się potem w innych ubraniach.
```
```
Wtorek 5.10.2026
Pomimo prób ucieczki przez rozwalenie kamery i zdjęcie obroży z Rozzo, nic nie wyszło. Zrezygnowani, poszliśmy spać. Rano wyprowadzili nas z celi i zaprowadzili do sali konferencyjnej. Czekała tam na nas elfka, która od razu rozpoznała moją więź z Otchłanią. Do tego od razu ze swoimi elfimi mądrościami "Naucz się kontrolować swój dar".
Audiencja u Alfy, gadała nam o naszych przewinieniach i o tym co Inkwizycja wie o nas.
Dała możliwość Symielowi, Rozzo i Cyprianowi o zapomnieniu tego całego OTchłaniowego szaleństwa (ale może to ich mocno kosztować jeśli się znowu dowiedzą o Otchłanii). W każdym razie będzie czekać na ich ewentualna odpoweidź.
Pozwoliła nam zadać kilka pytań. Okazuje się, że możemy wrócić do domu, tylko mamy nic nie broić. I zaczęliśmy lot spowrotem
```
```
ŚRODA 6.10.2026
Na miejscu czeka wkurzona Nil, wkurzona że dała nam moc a nie udaje nam się wykonywać zadanych zadań. Postanawia nas ukarać rozdzierając nas na kawałki, ale zostajemy uratowani przez szkarłątną błyskawicę rzuconą przez... "coś" - widmo w szatach z laską. [Poza tym, poczyłem że coś w otchłanii zaczęło mnie obserwować). Po lekkiej rozmowie zdaje się nam, że jest cieniem tego czegoś, co opętało Xillita
Rzuca nam wyzwanie, za tydzień przyjdzie z nami zawalczyć, a my mamy dać "dobry popis" tega jak potrafimy się przygotować
Idziemy do Xillitha podziękować i spytać jak go pokonać, robimy plan
Wracamy do akademika bo późno, atakuje nas myślopająk
```
```
WTOREK 12.10.2026
Walka z Xillithem
Koniec walki, próbujemy wyjść z areny i w korytarzu widzimy Inkwizytor. Yosei rzuca magiczną podłogę i uciekamy śladem Xillith (który już się ulotnił). Kończymy naszą ucieczkę w akademiku, barykadując się od środka szafą. Potem relaks przy grillowanej kapibarze i nauka nowych zaklęć.
```
```
ŚRODA 13.10.2026
Zajęcia z Teorii Magii, turbo nudne. Potem lunch. Wszędzie herbata, a rzeczy smakują herbatą. Chyba to kaprys Nil. Ale przynajmniej dobra herbata.
Zajęcia organizacyjne - dostajemy informację że w szkole się trochę zmieni, wbija Caudex - Narcyza chce z nami trenować po tym jak ją sprowokolwaliśmy (kinda), Rozzo jest bardzo zainteresowany jej życiem miłosnym. Narcyza rzuciła na as jakieś zaklęcie osłabiająco - halucynogenne. Próbowałem je rozpleść ale się nie udało. Przekupiłem ją ręcznie robionym aniołkiem i jakoś trochę je osłabiła (ale nadal nie zdjęła).
Idziemy na zajęcia z Zaklęć. Caudex zaczyna z nami walczyć, a my próbujemy się bronić, unikać albo rzucać przeskok. Po tym jak go przyszpililiśmy to się wkurzył i zmusił do uniku przez przeskok (jej, znamy nowe zaklęcie). W międzyczasie Yosei dostał zieloną breją w twarz i się postarzał o ładne kilka lat, widać już zmarszczki i padł nieprzytomny na ziemię.
```